Pierwszy pacjent 2012 roku

Posted: Styczeń 8, 2012 in Trochę tego, trochę tamtego

Tak! Oto ja! Pierwszy pacjent 2012 roku na oddziale chirurgii w jednym z wojewódzkich szpitali w Poznaniu! Informacja prawdziwa i sprawdzona. Jestem cholernie dumny. Aby dokonać tego wyczynu trzeba było stawić się w szpitalu około pół do trzeciej nad ranem w nowy rok. Niestety, mimo wspaniałego i spektakularnego wyczynu (pierwszy pacjent roku opiewającego pod sztandarami euro 2012 i słynnego co rocznego sequela końca świata) nie zostałem obdarowany żadną nagrodą, ani kuferkiem wypełnionym słodyczami słodkiej „Solidarnośći” jak w „Familiadzie” czy „Jaka to melodia?”. Zapomniałem jeszcze dodać „Jeden z dziesięciu”. Teraz pewnie drogi czytelniku zastanawiasz się co było powodem mojej wizyty i pobytu w tejże placówce. Widzisz sylwester (Wybacz drogi czytelniku, ale pozwole sobie mówić do Ciebie na „Ty”), kojarzysz go z zabawą, piciem i fajerwerkami. Dlatego Twoim pierwszym tropem jest – Uchlał się – odpowiadam – Nie. – Naćpał się – Nie. – Bójka! – Nie. – No to muszą być fajerwerki – palec Ci ujebało! Albo rękę! – Otóż nie! – No to co w takim razie?! – Gówno! Przepraszam, poleciałem. Zamiast odpalić fajerwerki, wypieprzyłem wyrostek na sylwestra! A co! Niech ma! Też mu się należy! Tak, ten malutki kawałek organu, ten maluśki „wściubziu”, ten cypelek, „es flores”, wyrostek robaczkowy, to… to… (ciśnie mi się na usta więc powiem to znowu) gówno! Spowodowało i było na tyle bezczelne żeby popsuć (chociaż może to za dużo powiedziane, po prostu sylwester był inny może?) zabawę i wejście w nowy rok (Nie, teraz zdałem sobie sprawę, że jednak popsuł mi sylwestra) oraz mianować mnie pierwszym pacjentem i zapewnić mi mój pierwszy w życiu pobyt w szpitalu. Naprawdę nie wiem jak mam mu dziękować. Jednak patrząc na to z perspektywy czasu, uważam to za ciekawą opcję na spędzenie Sylwestrowych imienin i pierwszego dnia roku. Dzięki temu będę miał również co opowiadać moim dzieciom i wnukom a teraz nawet kolegom i koleżankom. Przecudownie. Będę rekinem w rozmowach o niecodziennych przypadkach. Jest! No i niewątpliwym plusem tego całego happeningu jest to, że poznałem wreszcie życie szpitalne, posiłki, zastrzyki w dupę, wenflon, kroplówkę, szwy, ciągłe rozmowy o lekach i chorobach, dziadków biegających w pieluchach przy stopach (wiem, dziwne), poznałem nowych znajomych 50+, czułem się jak na obozie w pokoju pięcioosobowym. Generalnie jakie wejście, taki cały nowy rok! Tak więc Polska reprezentacja spierdoli euro.

Reklamy
Komentarze
  1. malgomvolley pisze:

    Końcowa konkluzja jak najbardziej trafiona. Będą wspominać Twoje słowa! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s